Asset Publisher Asset Publisher

Ekstremalnie po Górach Świętokrzyskich

Ekstremalnego wysiłku podjęli się 30 kwietnia dwaj pracownicy Nadleśnictwa Daleszyce - Piotr Jaros i Paweł Kosin startując w 11 Supermaratonie po Górach Świętokrzyskich i zdobywając po pokonaniu stukilometrowej trasy tytuł Twardzieli Świętokrzyskich.

Stukilometrowa trasa ultramaratonu wiodła czerwonym szlakiem turystycznym im. Edmunda Massalskiego, startując z Gołoszyc i wiodąc do Strawczynka. Po drodze uczestnicy sportowych zmagań pokonywali m. in.: Szczytniak i Górę Jeleniowską w Paśmie Jeleniowskim, Łysiec i Łysicę w Łysogórach, góry Radostową i Klonówkę w Paśmie Masłowskim czy góry: Ciosową, Baranią i Perzową w Paśmie Oblęgorskim, by wymienić jedynie najwyższe i najtrudniejsze z kilkunastu świętokrzyskich szczytów. Trasa wiodła przez teren czterech nadleśnictw: Łagów, Daleszyce, Zagnańsk i Kielce oraz Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Daleszyccy leśnicy stanęli na starcie pośród 150 innych uczestników zawodów i dokładnie o 20.00 ruszyli na trasę z Gołoszyc. Już po kilkudziesięciu minutach na trasie zapadł zmrok i zawodnicy poruszali się po leśnych duktach przy świetle latarek-czołówek. Większość uczestników pokonywała trasę biegiem, nie brakowało jednak doświadczonych piechurów. Podczas nocnej części zmagań z trasą najistotniejszym obok umiejętnego rozłożenia sił była koncentracja na pilnowaniu oznaczeń szlaku.

Ostatecznie w limicie 22 godzin, jakie na pokonanie trasy przewidział organizator, na metę dotarło 115 zawodników, wśród których znaleźli się obaj daleszyccy leśnicy. Po 16 godzinach na mecie zameldował się Paweł Kosin, który został sklasyfikowany na wysokim 22 miejscu, natomiast po 21 godzinach do mety dotarł Piotr Jaros. Dla tego drugiego sukces jest tym cenniejszy, że jego biegowy staż jest znacznie skromniejszy od kolegi.

Trasa była bardzo wymagająca, suma przewyższeń na całym odcinku to ponad 2700 metrów – relacjonuje Piotr Jaros, i dodaje – szczególnie trudne było pokonywanie fragmentów trasy w Paśmie Jeleniowskim i Łysogórskim, gdzie techniczne podbiegi i zbiegi na kamienistych zboczach pokonywaliśmy nocą i prócz pilnowania szlaku niezbędnym była koncentracja nad utrzymaniem równowagi na zmieniającym się podłożu.

Na trasie daleszyckich leśników wspomagali dopingiem koledzy z nadleśnictw: Daleszyce i Kielce.